Forum porozumienie.forumoteka.pl Strona Główna porozumienie.forumoteka.pl
Opis Twojego forum
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Józef Lityński - POLSKA NA ROZDROŻU

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum porozumienie.forumoteka.pl Strona Główna -> Dyskusje Ogólne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Admin
Site Admin


Dołączył: 16 Cze 2008
Posty: 85

PostWysłany: Pią Mar 11, 2011 9:34 am    Temat postu: Józef Lityński - POLSKA NA ROZDROŻU Odpowiedz z cytatem

Józef Lityński
POLSKA NA ROZDROŻU

Rok 2010 był niewątpliwie najgorszym rokiem dla Polski od chwili ponownego odzyskania niepodległości w 1989 roku. W katastrofie smoleńskiej w dniu 10-go kwietnia zginął Prezydent Rzeczpospolitej Lech Kaczyński i 95 towarzyszących mu osób, w tym naczelni dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych i liczni wysocy urzędnicy państwowi. Polska straciła kwiat swojej niepodległościowej elity i stała się bezbronna wobec rosyskich zakusów. Jednym z poległych był czterogwiazdkowy generał Franciszek Gągor, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który na jesieni 2010 roku miał objąć stanowisko dowódcy sił NATO w Europie.

Wydarzenia, jakie nastąpiły po katastrofie, jednoznacznie wskazują, że tragedia smoleńska zakończyła pewien etap historii Polski. Spełniły się „prorocze” słowa, które wygłosił dokładnie rok przed katastrofą ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski:

„Prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni”.

Rafał Ziemkiewicz nazwał tragedię smoleńską „Końcem Polski Prawej”. Ten krótki tekst napisany w dwa dni po katastrofie uważam za jeden z najlepszych tekstów Ziemkiewicza. Cytuję najważniejszą część tego tekstu:

„Były już takie upadki w naszej historii. Z Bożą pomocą zdołaliśmy się z nich podnieść. Wierzmy, że zdołamy i tym razem. Być może straszliwy znak, który otrzymaliśmy, pomoże nam w tym. Bo nie umiem w sobie skrzesać naiwnej wiary ateistów, że ta tak pełna symboli śmierć nie ma żadnego sensu.
Ateistom jest, w pewnym sensie, łatwiej. Ateista, pytany o sens tragedii, może z przekonaniem stwierdzić, że nie ma ona żadnego sensu. Świat dla niego ma prawo być zbiorem przypadków, nie tworzących niczego, poza wszechogarniającym absurdem istnienia.
Chrześcijanin wierzy, że Zrządzenia Boskie mają sens, i choć wie także, iż ów sens z zasady wymyka się ludzkim próbom zrozumienia, nie może tych prób zaniechać. Nie może opędzić się od pytań − dlaczego Bóg na to pozwolił? Co ma z tego wynikać?
Nie znam odpowiedzi, jak nie zna jej nikt z nas.
Czuję tylko, że pod Smoleńskiem zakończyła się pewna Polska − czy może, marzenie o pewnej Polsce. Polska uosabiana przez niezłomną bohaterkę „Solidarności” Annę Walentynowicz, przez ostatniego prezydenta na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego i przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Katastrofa pochłonęła elitę tej formacji ideowej, która najwyższego dobra upatrywała w narodowej tradycji i historii. Która wysoko w hierarchii wartości umieściła cnotę patriotyzmu, służbę państwu polskiemu, o które walczyło tyle poprzednich pokoleń, a które, podarowane współczesnym Polakom nagle wskutek niejasnego, podejrzanego „spisku elit”, nie stało się dla nich wspólnym dobrem tak powszechnie i bezwzględnie szanowanym, jak na to zasługuje.
Od dłuższego już czasu nękało nas przeczucie, że ta Polska musi odejść, przynajmniej na czas jakiś. Że w świecie zmierzchającego Zachodu wchodzącego w czas dekadencji i odrzucenia wartości, zatracającego swe cywilizacyjne zdobycze, zastępującego idee doraźnymi korzyściami, a demokrację medialną grą, także i w Polsce nie jesteśmy w stanie obronić pragnienia wielkości przed napierającym zewsząd rechotem”.


Moim zdaniem katastrofa smoleńska, niezależnie od jej przyczyn, o których mam zresztą jednoznaczną opinię, zakończyła istnienie Trzeciej Rzeczpospolitej. Polska stała się krajem pod wieloma względami przypominającym PRL. Wiele jest na to dowodów, a jednym z kluczowych jest brak adekwatnej reakcji polskiego rządu i prezydenta Komo-rowskiego na ostatnio ogłoszony raport MAK-u, który jest poniżeniem Polski, jej ś. p. Prezydenta i Polskiej Armii. Premier Tusk wprawdzie miesiąc temu nieśmiało protestował po zapoznaniu się z projektem raportu, ale po ostatecznym ogłoszeniu raportu powiedział, że się zgadza z jego podstawowymi tezami. To znaczy podżyrował rosyjskie insynuacje o pijanym generale Błasiku, który kazał pilotom lądować w warunkach do tego absolutnie się nie nadających. Celem rosyjskiego raportu jest nie tylko zwalenie całej winy na Polaków, ale też zhańbienie Polski w oczach świata. A prezydent Komorowski nie tylko nie zaprotestował, ale oświadczył, że uważa wręcz za niedopuszczalne szukanie innych przyczyn katastrofy niż te podane przez MAK. Wypowiedzi rządzących aktualnie Polską są po prostu zdradą polskiej racji stanu. Dzisiejsze władze Polski zachowują się dokładnie tak samo, jak namiestnicy władający Polską z nadania Rosji Sowieckiej. Rosjanie jednak oskarżając generała Błasika spowodowali swoją bezczelnością reakcję wojskowych członków polskiej komisji lotniczej Millera. Powiem o tym w dalszej części artykułu.

Teraz postaram się udowodnić, że tragedia smoleńska zakończyła egzystencję III Rzeczpospolitej. W związku z tym trzeba najpierw zdefiniować, czym była III RP. Proponuję następującą definicję:

III RP była dynamicznym kompromisem między Polską w pełni suwerenną a Polską postkomunistyczną.

Jaki sens ma słowo „dynamiczny”? Oznacza, iż kompromis nie był zawarty raz na zawsze, lecz stworzono warunki, gdzie stosunek elementów Polski niepodległej do elementtów postkomunistycznych mógł ulegać zmianie. W zamyśle komunistycznych władców Polski kompromis zawarty przy „okrągłym stole” miał być stały i dawać niewielki margines instytucjom Polski suwerennej (początkowo tylko Senat), ale sytuacja wymknęła się komunistom spod kontroli. Widać to wyraźnie śledząc kolejne charakterystyczne daty związane z ewoluowaniem Trzeciej RP:

* 4 czerwiec 1989 r. – wybory do Sejmu „kontraktowego” (35% miejsc z wolnego wyboru) i do Senatu (100% miejsc z wolnego wyboru);

* 19 lipiec 1989 r. – Zgromadzenie Narodowe (Sejm + Senat) wybiera generała Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta, lecz przewagą tylko jednego głosu (slogan Michnika „wasz prezydent, nasz premier”);

* 12 wrzesień 1989 r. – utworzenie rządu Tadeusza Mazowieckiego o większości niekomunistycznej (słynna „gruba kreska”);

* 29 grudzień 1989 r. – nowelizacja konstytucji: zmiana nazwy państwa na „Rzeczpospolita Polska” i przywrócenie Orłowi korony;

* styczeń 1990 r. – rozwiązanie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej; jej następczynią zostaje Socjaldemokracja Rzeczpospolitej Polskiej (SdRP);

* 22 grudzień 1990 r. – zaprzysiężenie pierwszego po wojnie prezydenta wybranego w powszechnych, wolnych wyborach – został nim Lech Wałęsa; przekazanie insygniów władzy przez prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego z Londynu;

* październik 1991 r. – wolne wybory do Sejmu i Senatu; utworzenie rządu Jana Olszewskiego;

* 17 wrzesień 1993 r. – ostatni żołnierz rosyjski opuścił Polskę.

Ze względu na ewolucyjny charakter powstawania III RP nie ma święta odzyskania trzeciej niepodległości. Za datę powstania III RP przyjąłem chronologicznie pierwszą z tych wszystkich dat – 4-go czerwca 1989 roku. A za jej koniec 10-go kwietnia 2010 roku.
Przy tych założeniach III Rzeczpospolita trwała 21 lat bez 55 dni (lub 20 lat i 310 dni), czyli dokładnie (co do dnia) tyle, co II Rzeczpospolita (od 11-go listopada 1918 roku do 17-go września 1939 roku). Trzeba powiedzieć, że to dziwny zbieg okoliczności.

Trzecia Rzeczpospolita przestała istnieć 10-go kwietnia 2010 roku, ponieważ trage-dia smoleńska pochłonęła istotną część polskiej elity niepodległościowej i całe Na-czelne Dowództwo Armii, z takim trudem wykształcone w ciągu ostatniego dwudzie-stolecia. Obecnie rządząca partia, Platforma Obywatelska, pomimo korzeni solidar-nościowych, przyjęła postawę zwasalizowaną wobec Rosji dążącej do odzyskania wpływów w całym dawnym obozie komunistycznym (z wyjątkiem NRD). Wobec agresywnej postawy Rosji (doktryna Karaganowa) Polska nie ma szans trwania nadal w stanie takim, jak III Rzeczpospolita. Musimy albo stworzyć silne państwo, albo zostaniemy definitywnie wciągnięci w rosyjską strefę wpływów.

10-go kwietnia 2010 roku zmieniła się radykalnie polska polityka zagraniczna z proamerykańskiej na prorosyjską. Było to możliwe, ponieważ Prezydent Lech Kaczyński nie mógł już protestować, ale też ze względu na dokonany przez Bronisława Komorowskiego swoisty zamach stanu. Już o godzinie 10-ej czasu polskiego w dniu katastrofy Kancelaria Sejmu zażądała od pracowników Kancelarii Prezydenta przekazania kluczy i wszelkich dokumentów. Na pytanie pracowników prezydenckich „na jakiej podstawie?” padła odpowiedź: „Prezydent Lech Kaczyński nie żyje, więc zgodnie z Konstytucją marszałek Bronisław Komorowski przejmuje władzę prezydenta”. Pracownicy Kancelarii Prezydenta się z tym nie zgodzili, bo nie było wiadomo, że Prezydent rzeczywiście nie żyje.
O godzinie 14-ej ponowiono żądanie opierając się na telefonie od władz rosyjskich, że zidentyfikowano ciało Prezydenta. Tym razem pracownicy Kancelarii ustąpili i przekazali klucze od sejfów. Komorowskiemu chodziło przede wszystkim o wzięcie w posiadanie tajnego „Aneksu” do protokółu o rozwiązaniu WSI. Są podejrzenia, że ten „Aneks” zawiera materiały kompromitujące Komorowskiego.
Ten krok ze strony marszałka Komorowskiego był nielegalny, gdyż oficjalna identyfikacja zwłok Prezydenta przez Jarosława Kaczyńskiego nastąpiła dopiero późnym wieczorem. Następnym nielegalnym krokiem było mianowanie przez Komorowskiego swojego znajomego Jacka Michałowskiego szefem Kancelarii Prezydenta, pomimo że nie było potwierdzenia zgonu dotychczasowego szefa Kancelarii Władysława Stasiaka, a poza tym wiadomo było, że żyje Jacek Sasin, zastępca szefa Kancelarii i w razie śmierci szefa on powinien przejąć tę funkcję. W momencie, kiedy Komorowski wręczał nominację Michałowskiemu, Sasin był już obecny w Pałacu Prezydenckim.
Również w czasie pełnienia funkcji p.o. prezydenta Bronisław Komorowski przekraczał powszechnie przyjęte zwyczaje związane z tą funkcją mianując swoich ludzi na różne ważne stanowiska i rozdając odznaczenia państwowe. Ten ukryty zamach stanu został niestety zalegalizowany przez wyborców w dniu 4-go lipca 2010 r. W drugiej turze wyborów prezydenckich głosowało na Komorowskiego 28,6% obywateli polskich uprawnionych do głosowania (53% z 54% biorących udział w głosowaniu). To jest dużo, nawet bardzo dużo, ale jednak daleko do 50% + 1. I w tym jest cała nasza nadzieja. Może Polacy wreszcie się obudzą.

Wybuch niesłychanego wprost rusofilstwa jest najbardziej rzucającym się w oczy znakiem, że przeszliśmy do strefy wpływów rosyjskich. A oto najważniejsze fakty:

* Przekazanie śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej w ręce rosyjskie bez możliwości jakiejkolwiek kontroli ze strony polskiej (natychmiast po katastrofie);

* Apel o zapalanie zniczy pod pomnikami żołnierzy sowieckich (na rocznicę końca wojny);

* Postawienie bolszewikom pomnika w Ossowie (odsłonięcie latem 2010 r.);

* Rozmowy między nowym szefem Sztabu Mieczysławem Cieniuchem i rosyjskim szefem Sztabu Nikołajem Makarowem na temat wspólnych manewrów i szkolenia polskich oficerów w Rosji (25-go sierpnia 2010 r.);

* Zaproszenie do Warszawy rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Ławrowa w celu udzielenia instrukcji polskim ambasadorom, którzy na tę okazję zostali zwołani z całego świata (wrzesień 2010 r.);

* Podpisanie niezwykle niekorzystnego dla nas kontraktu gazowego z Gazpromem, pomimo protestów Unii Europejskiej (jesień 2010 r.);

* Aresztowanie w Warszawie, na żądanie Rosji, Achmeda Zakajewa, premiera rządu czeczeńskiego na uchodźstwie (17-go września); na szczęście sąd uchylił ten areszt; Zakajew miał legalną polską wizę;

* Mianowanie ostatniego namiestnika sowieckiego w Polsce, Wojciecha Jaruzelskiego, członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego;

* Królewskie przyjęcie w Warszawie (6.XII.2010 r.) prezydenta Rosji Miedwiediewa, przypominające wizyty carów w XIX wieku; wypowiadając się na temat przewidywanego w najbliższym czasie ogłoszenia raportu MAK-u Miedwiediew wyraził się, że „przełożeni polskich śledczych muszą zadbać, żeby ich wnioski były identyczne jak wnioski rosyjskie”; były też prowadzone tajne rozmowy, o których wiadomo tylko tyle, że dotyczyły polskiej polityki wschodniej i polityki energetycznej;

* Brak natychmiastowej reakcji obecnego rządu i prezydenta na szkalowanie Polski zawarte w raporcie MAK-u, ogłoszonym 12-go stycznia 2011 roku;

* Odmowa obecnych władz polskich wywarcia presji na Unię Europejską w celu przeprowadzenia równoległego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, pomimo, że odpowiednia uchwała dotycząca wypadków lotniczych samolotów należących do państw Unii została uchwalona przez Parlament Europejski i weszła w życie 2-go grudnia 2010 r.

Wpływy rosyjskie ujawniają się również w tym, że, podobnie jak w Rosji, w tajemniczy sposób znikają ludzie, którzy mogliby być niewygodni dla władzy. Dotyczy to zwłaszcza osób, które mogą być w jakiś sposób związane z tragedią smoleńską. Pierwsze wypadki miały miejsce jeszcze pod koniec roku 2009, co mogłoby świadczyć, że przygotowania do „katastrofy” trwały kilka miesięcy. I niestety wskazuje też na implikację czynników polskich w tych przygotowaniach. Lista tych osób w Polsce liczy 6 nazwisk. Do tego dochodzi co najmniej kilka osób, które zniknęły w Rosji, i jedna osoba w Stanach Zjednoczonych.
Oto lista podejrzanych zaginięć i śmierci, które miały miejsce w Polsce:

Stefan Zielonka - szyfrant tajnej kancelarii rządu polskiego, zaginął na jesieni 2009 r.; znał wszystkie, nawet najtajniejsze, depesze;

Grzegorz Michniewicz – dyrektor generalny Kancelarii Premiera Tuska, powiesił się w swoim domu na sznurze od elektroluksu (lub ktoś go powiesił) w przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia 2009 r.; wszyscy, którzy znali Michniewicza twierdzą, że nigdy nie miał stanów depresyjnych, a na 24-go grudnia rano miał zaplanowaną podróż do Gdańska na Święta do rodziny; coś musiało się wydarzyć nagle 23-go wieczorem;

Mieczysław Cieślar – biskup ewangelicki, zginął w wypadku samochodowym w dniu 18-go kwietnia 2010 r. wracając z Warszawy do Łodzi; kursują niesprawdzone pogłoski, że w dniu 10-go kwietnia tuż przed godziną 9-tą (czyli w kilka minut po katastrofie) otrzymał od księdza płka Pilcha SMS następującej treści:
Rozbiliśmy się, ale żyję; nie jest wykluczone, że biskup Cieślar zdążył złożyć zeznania w Prokuraturze Wojskowej;

Krzysztof Knyż – operator TVN, zmarł nagle 2-go czerwca 2010 r. w wieku 39 lat, nigdy przedtem nie chorując; nie ma żadnego raportu medycznego na temat jego śmierci; Knyż filmował sceny z lotniska Siewierny w momencie katastrofy;
nie wiadomo, co się stało z nagraniem Knyża i czy złożył on zeznania w Prokuraturze Wojskowej;

Prof. Marek Dulinicz – szef grupy archeologów, którzy mieli wyjechać do Smoleńska badać teren katastrofy, zginął w wypadku samochodowym 6-go czerwca 2010 r.; to było jednym z głównych powodów, że ta ekipa nie wyjechała wtedy, kiedy jeszcze było co badać na miejscu katastrofy;

Dr Eugeniusz Wróbel – wysokiej klasy specjalista od lotnisk i wypadków lotniczych, który zadeklarował gotowość krytycznej oceny raportu MAK-u; został zamordowany 19.X.2010 r. w bestialski sposób we własnym domu; do morderstwa przyznał się jego syn, ale następnie wszystkiemu zaprzeczył mówiąc, że przed pierwszym przesłuchaniem kompletnie go odurzono narkotykami; prokuratura w Katowicach prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Do tego dochodzą przypuszczalne śmierci lub zaginięcia w Rosji:
Dwóch kontrolerów lotu z lotniska Siewierny, którzy kompletnie zmienili swoje pierwotne zeznania (to znaczy prawdopodobnie ktoś za nich zmienił);
Płk Krasnokutski, oficer FSB z wieży kontrolnej, którego zeznań nigdzie nie ma;
Autor filmiku 1.24 zwanego „filmikiem Koli” (prawdopodobnie Andriej Men-
driejew); na filmie słychać strzały i głosy po polsku i po rosyjsku; jeśli film jest prawdziwy, to jest dowodem, że to był zamach i że przynajmniej trzy osoby przeżyły katastrofę lotniczą i zostały dobite.

Ostatnią podejrzaną śmiercią jest zabójstwo w stanie Delaware w USA Johna Weelera (31.XII.2010), byłego doradcy trzech prezydentów amerykańskich: Reagana, Busha Seniora i George’a W. Busha. Weeler był specjalistą od lotnictwa i ostatnio interesował się sprawą katastrofy w Smoleńsku.

Pomimo, iż nie mamy jeszcze niezbitych dowodów, że w Smoleńsku doszło do zamachu, jednak są liczne poszlaki na to wskazujące. Najbardziej wymowne są dwa: dostarczenie polskim pilotom przed lotem kart podejścia do lotniska Smoleńsk-Siewierny z fałszywymi danymi oraz komunikat wieży kontrolnej powtarzany załodze Tu-154 M sześć razy na ostatnich 10 kilometrach lotu: „na kursie, na ścieżce” (nagrany na t.zw „trzeciej czarnej skrzynce”, której kody konieczne do odczytywania mieli tylko Polacy). Nagrania parametrów lotu pokazują wyraźnie, że Tu-154 M nigdy nie był „na kursie i na ścieżce”. Ostatni raz załoga otrzymała ten komunikat kilkanaście sekund przed katastrofą i brzmiał on: „dwa kilometry, na kursie, na ścieżce”, kiedy było oczywiste, że samolot jest przesunięty w lewo co najmniej o 400 m w stosunku do linii pasa i jest o 60 metrów za nisko. Na wieży kontrolnej stale przebywał oficer FSB (płk Krasnokutski) i on wydawał polecenia kontrolerom i prowadził rozmowy z pilotami, chociaż nie był do tego upoważniony (w języku lotniczym nazywa się to „pogwałceniem sterylności” wieży kontrolnej). Był też w stałym kontakcie telefonicznym z niezidentyfikowanym generałem w Moskwie.

Kiedy piloci zorientowali się, że są prowadzeni do katastrofy, pierwszy pilot major Arkadiusz Protasiuk krzyknął: „odchodzimy”, co w języku lotniczym oznacza odejście na drugi krąg. Dowódca samolotu i jednocześnie drugi pilot podpułkownik Robert Grzywna powtórzył tę komendę. Manetki silników zostały pchnięte do pozycji „maksimum”. Dopiero w trzy sekundy później wieża kontrolna nadała analogiczną komendę („horyzont”).
Coś jednak się stało, bo silniki nie zwiększyły ciągu lub został zablokowany ster wysokościowy. Większość świadków znajdujących się na płycie lotniska twierdzi, że słyszało dwa, jakby przytłumione, wybuchy. To by wskazywało na t. zw. bombę termobaryczną. Wszystko, co się działo po komendzie „odchodzimy” obraca się w sferze hipotez i nie wiadomo, kiedy zostanie wyjaśnione. Lecz jednak nawet dostępne dziś materiały wskazują, że samolot był celowo kierowany poza pas startowy lotniska Siewierny i przestał być sterowny na kilka sekund przed dotknięciem pierwszych drzew.

Kiedy ukazał się haniebny raport MAK-u, na który nie było prawie żadnej reakcji ze stro-ny rządu polskiego, ogarnęło mnie wielkie przygnębienie, podobne do tego w momencie wprowadzenia stanu wojennego przez Jaruzelskiego. Polska jest niszczona przez nasze własne władze na spółkę z rosyjskimi, jest hańbiony honor naszego Prezydenta i naszej Armii. Zadawałem sobie pytanie, czy nie ma już nikogo, kto się za Polską ujmie. Jednak Rosjanie sami ukręcili bat na swoje plecy – poprzez swoją niesłychaną arogancję i posłu-gując się prymitywnym kłamstwem spowodowali reakcję oficerów należących do Komi-sji Jerzego Millera. Patrząc w internecie na pułkownika Mirosława Grochowskiego czytającego na tle sztandarów polskich i Unii Europejskiej odpowiedź na główne tezy raportu MAK-u , wstąpił we mnie optymizm – a więc Targowica nie opanowała jeszcze całej Polski. Ładnie zachowali się też blogerzy solidaryzując się z rodzinami załogi Tu-154 M i z rodziną generała Andrzeja Błasika. Oto ich oświadczenie:

My niżej podpisani blogerzy:
1. Solidaryzujemy się z Rodzinami Załogi samolotu Tu-154M "101", który uległ katastrofie 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku:
ś.p. majora Arkadiusza Protasiuka,
ś.p. podpułkownika Roberta Marka Grzywny,
ś.p. kapitana Artura Karola Ziętka,
ś.p. podporucznika Andrzeja Michalaka, oraz z Rodziną ś.p. gen. Andrzeja Błasika, Dowódcy Sił Powietrznych RP;
2. Potępiamy zawarte w ostatecznym Raporcie MAK bezpodstawne insynuacje wobec Załogi samolotu i ś.p. gen. Andrzeja Błasika;
3. Jednoznacznie oświadczamy, że rzucanie nie popartych dowodami insynuacji wobec osób zmarłych jest niezgodne z zasadami cywilizacji zachodniej, do której należymy;
4. Potępiamy brak szybkiej i adekwatnej reakcji władz polskich na hańbiące potwarze wobec żołnierzy Wojska Polskiego, rzucone bez dowodów przez MAK w ostatecznym Raporcie dotyczącym katastrofy samolotu Tu-154M "101".


Są to rzeczy bardzo pocieszające, co nie znaczy oczywiście, że już zbliżamy się do wy-grania sprawy. Mamy nadal rząd i prezydenta wysługujących się Rosji, a minister Miller właściwie zaprzeczył analizie przedstawionej przez płka Mirosława Grochowskiego mówiąc, że raport MAK-u jest poprawny w podstawowych punktach.

Obserwując to, co się działo w ciągu kilku tygodni po katastrofie smoleńskiej, trzeba się zastanowić, jak to się stało, że w ciągu tak krótkiego czasu Polska kompletnie zmieniła orientację swojej polityki zagranicznej. Dokładniej analizując tę sprawę dochodzi się do wniosku, że ta zmiana zaczęła się już w lecie 2009 roku. Premier Tusk zaprosił wtedy premiera Rosji Putina na obchody 70-ej rocznicy wybuchu Drugiej Wojny Światowej, które miały się odbyć na Westerplatte. Właśnie w tym okresie w Rosji rozpętała się w prasie i w telewizji antypolska nagonka. Rosjanie insynuowali, że to my jesteśmy odpo-wiedzialni za wybuch wojny, gdyż nie przyjęliśmy „umiarkowanych propozycji Hitlera”. W tej sytuacji Tusk powinien był odwołać zaproszenie Putina lub przynajmniej zażądać od niego odcięcia się od tej antypolskiej propagandy. Nic takiego się nie stało i dopiero w czasie uroczystości rocznicowych prezydent Lech Kaczyński przedstawił polski punkt widzenia.
Jednak najważniejszy moment w „resecie” stosunków polsko-rosyjskich nastąpił 17-go września 2009 r. Prezydent Obama wybrał tę datę, chyba nie przypadkowo, żeby zako-munikować Polsce, że Ameryka wycofuje się z umowy o instalacji u nas elementów tarczy przeciwrakietowej. Dla Rosji to był sygnał, iż Ameryka nie będzie przeszkadzać w rozszerzaniu rosyjskich wpływów w Polsce. Dopóki jednak istnieje punkt No 5 traktatu NATO, nawet jeśli NATO przechodzi kryzys, Rosja nie może ryzykować konfliktu zbrojnego z Polską i mamy wszelkie możliwości obronić naszą suwerenność mówiąc Rosjanom twardo „non possumus”. Na to jednak potrzeba jedności Polaków, a tymcza-sem rząd premiera Tuska, zamiast przeciwstawić się Rosjanom, zwalczał Prezydenta Kaczyńskiego stosując niesłychaną wręcz nagonkę propagandową w prasie i w telewizji. Prezydent Lech Kaczyński i Dowództwo Armii stało na przeszkodzie realizacji rosyjskiej imperialnej doktryny Karaganowa i Rosjanom bardzo zależało na tym, żeby tę przeszko-dę zlikwidować. Trudno natomiast zrozumieć, dlaczego zależało też na tym rządowi Tus-ka, chyba, że założy się, iż reprezentuje on interesy rosyjskie, a nie polskie. Tusk i ludzie z rządu jakby czekali na likwidację niepodległościowego Prezydenta i Dowództwa Armii, żeby się oddać pod wpływy Rosji.
Kiedy doszło do katastrofy, Polska niemal z dnia na dzień spełniła większość postulatów rosyjskich, zarówno politycznych, jak gospodarczych (a pozostałe obiecała spełnić). Sama narzuca się tutaj rzymska doktryna prawnicza: is fecit cui prodest – ten popełnił zbrodnię, kto na niej skorzystał.

Wpływ rosyjskiego stylu funkcjonowania państwa przejawia się również w dziedzinie massmediów. Znikają z publicznej telewizji wszystkie niezależne programy. Ostatnio zniknęły z anteny: „Misja specjalna” Anity Gargas, „Antysalon” Rafała Ziemkiewicza i „Bronisław Wildstein przedstawia” Bronisława Wildsteina, a w najbliższym czasie mają zamknąć „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego. W dziedzinie prasy sytuacja też nie jest lepsza. Jedyny względnie niezależny, wysokonakładowy dziennik „Rzeczpospolita” jest zagrożony przejęciem przez państwo. Nadzieja w tym, że „Gazeta Polska” zwiększa nakład i może z czasem stanie się dziennikiem oraz że rozwiną się takie pisma jak „War-szawska Gazeta” i „Nowe Państwo”. Każde niezależne medium jest na wagę złota, bo musimy pobudzić społeczeństwo do patriotycznego myślenia. Bez patriotyzmu nie zbu- dujemy Polski silnej i sprawiedliwej.
W walce o taką Polskę niezwykle ważnym etapem będą tegoroczne wybory parlament-tarne. Jeżeli wygra je Platforma Obywatelska, to Polska na kilka następnych lat przek-ształci się w PRL-bis. Powstanie twór przypominający skrzyżowanie PRL-u z Finlandią lat 1960-tych. Będzie wprawdzie można wyjeżdżać za granicę i będą towary w sklepach, ale wszystkie ważniejsze decyzje polityczne i gospodarcze będą podejmowane w Moskwie. A Niemcy też skorzystają ze słabości Polski próbując wymusić dla swoich obywateli różne odszkodowania oraz budując „widome znaki” mające udowodnić, że to oni byli ofiarami ostatniej wojny.
Jeśli natomiast wygra Prawo i Sprawiedliwość, to wrócimy do formuły III RP-bis, która będzie miała wszelkie szanse przekształcenia się w Czwartą Rzeczpospolitą. Ta IV RP będzie tą „Polską Prawą”, o której pisał Ziemkiewicz. To nie znaczy wcale, że ma być prawicowa – ma być po prostu uczciwa, dobrze zorganizowana i pozbawiona naleciałości post-komunistycznych.
Tę lepszą Polskę chcemy budować nie tylko dla nas, naszych dzieci i wnuków, lecz rów-nież jako wypełnienie testamentu tych, którzy za Polskę walczyli, a zwłaszcza tych, któ-rzy oddali za nią życie.
Jan Nowak Jeziorański tak kończy swoją książkę „Kurier z Warszawy” zwracając się do towarzyszy broni poległych i zamęczonych w obozach:

„Wasza śmierć i męka nie były daremne. Nadejdzie też i nasz polski V-day.
Krakowskim Przedmieściem, Alejami, Marszałkowską – przewalą się ze
śpiewem Warszawianki w wielkim pochodzie zwycięstwa tłumy pijane
radością i szczęściem. Dzięki Wam Polska pozostała sobą – żyje zawsze ta sama – nasza Polska Walcząca, Wolna i Niezawisła w swej nieśmiertelnej duszy.”

Jestem pewien, że ten dzień nadejdzie.

Montreal, 20 stycznia 2011 roku.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sylwia



Dołączył: 03 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Sob Gru 03, 2016 3:23 am    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Admin
Site Admin


Dołączył: 16 Cze 2008
Posty: 85

PostWysłany: Pią Mar 11, 2011 10:51 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.sawsrodnas.ca/28listopada2008.htm


Józef Lityński ur. 18/11/1928 r. w Warszawie, obecnie emerytowany profesor uniwersytecki (Université du Quebéc a Trois-Rivieres). Jego ojciec Stanisław, był pułkownikiem WP, mianowany pośmiertnie generałem przez Rząd RP na Uchodźstwie, w Kampanii Wrześniowej pełnił funkcję szefa sztabu Armii Poznań.

Józef Lityński uzyskał licencjat z fizyki, magisterium z geofizyki a doktorat z nauk o Ziemii (meteorologia) na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1954-64 oraz 1966-67 pracował w Państwowym Instytucie Hydrologiczno-Meteorologicznym w Warszawie.

Od 1956 r. – kierownik Zakładu Prognoz Długoterminowych. W latch 1967-68 – adiunkt w Instytucie Matematyki Politechniki Warszawskiej. W latach 1969-1993 – profesor na wydziale geografii Université du Quebéc a Trois-Rivieres. Jako ekspert Światowej Organizacji Meteorologicznej (OMM) pracowal min., w Kongo (1964-66), na Madagaskarze (1975-76), w Gabonie (1979), oraz w latach 1985-86 przeprowadzał badania klimatu wysp Południowego Pacyfiku (Polinezja, Nowa Kaledonia).

W 1993 profesor Lityński przeszedł na emeryturę ale jest stale aktywny naukowo. Jest autorem licznych prac z meteorologii i klimatologii. W ostatnich latach zajmował się zmianami klimatycznymi i rolą dwutlenku węgla jako gazu cieplarnianego. W oparciu o dane eksperymentalne zawartosci dwutlenku węgla w atmosferze, sformułował nową koncepcję jego zmian stężenia w atmosferze, która przeczy katastroficznym prognozom globalnego ocieplenia propagowanym przez IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change).

Profesor Lityński pasjonuje sie historią wojskową, a w szczególności historią Kampanii Wrześniowej, o której napisał kilka rozpraw historyczno-naukowych a ostatnio, nie wydaną jeszcze, książkę pt. Rok 1939.

W latach 1987-90 był delegatem Rządu RP na Uchodźstwie na Kanadę. 1983-85 – wiceprezes Grupy Działania na Rzecz NSZZ Solidarność. Od 1985 r. po dzień dzisiejszy pełni funkcję prezesa Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum porozumienie.forumoteka.pl Strona Główna -> Dyskusje Ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group